Poza utartą ścieżką

A jeśli największe szczęście nie znajduje się tam, gdzie próbujemy go szukać? Jeśli prawdziwa radość z życia mieszka poza utartymi schematami, których trzymamy się na co dzień? Co, jeśli nasza natura robi nam psikusa i życie na zasadzie „chcę ciągle więcej” nigdy nie przyniesie nam kompletnej satysfakcji? 

Obserwując siebie i ludzi dookoła często nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jestem świadkiem jakiegoś spektakularnego oszustwa. Tylu ludzi próbuje grać role, w których się nie odnajdują. Managerowie wysokiego szczebla, nie potrafiący zarządzać; żonaci geje, podróżnicy-marzyciele tkwiący za biurkami swoich gabinetów; aż wreszcie kobiety, które hajtają się z facetami, których kompletnie nie kochają.

Dlaczego więc, w tym krótkim życiu, pozwalamy sobie być tam, gdzie być nas nie powinno, a pozostajemy nieobecni tam, gdzie nasza nieobecność staje się nieznośna? 

Może jako istoty pragnące zaspokoić swoją potrzebę bezpieczeństwa, powinniśmy na nowo stworzyć definicję tego pojęcia. Czy nie jest tak, że prawdziwe bezpieczeństwo odczuwamy w sytuacjach, które przynoszą nam szczęście?

Całkiem niedawno złapałem się na tym, że większość mojego przeszłego życia poświęciłem na jego planowaniu.  Teraz wiem, że to co jest „tu i teraz” jest największym moim kapitałem.

 Jeśli nie jesteś gotowy na ślub, na dwójkę dzieci i tzw. „porządne życie” to po prostu nie jesteś i akurat teraz potrzebujesz czegoś innego. Kiedy będziesz gotów, na pewno to poczujesz i zrobisz wszystko, by tak się stało. Po prostu widocznie, nie zrobiłeś jeszcze czegoś bardzo ważnego, co musisz zrobić żeby iść dalej. 

Poniżej materiał o zbieraczu szyszek, który zainspirował mnie do spisania tej krótkiej myśli:

http://tvn24bis.pl/swiat-w-poludnie-swiat-o-czwartej,128,m/300-euro-dziennie-tyle-zarabia-zbieracz-szyszek,598942.html